Zaczęło się od kolonii. Przez kilka lat pracowałyśmy jako wychowawczynie na obozach dla dzieci- i mimo że spałyśmy po pięć godzin i pracowałyśmy od świtu do nocy, to właśnie tam czułyśmy się najbardziej wypoczęte na świecie. To było dziwne, ale prawdziwe.
W pewnym momencie zrozumiałyśmy, że to nie leżenie daje nam odpoczynek, tylko zabawa. To wspólne śmiechy, błoto, gry i rozmowy sprawiały, że znikał stres, a pojawiał się luz. I wtedy pomyślałyśmy- dlaczego dorośli mieliby być tego pozbawieni?